piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 2

Rozdział 2 - Być Duchem cz. 2


Byłem w szoku tym co mi powiedziała. Mocniej chwyciłem paczkę pocky. Drugą ręką dotknąłem jej głowy. Wyglądało na to, że czuje mój dotyk. Usiadłem obok niej i ciągle się na nią patrzyłem. Bałem się, że zaraz mogę jej zniknąć z oczu. Nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Odruchowo puściłem Pocky, a Rima poszła otworzyć drzwi. Stała za nimi Ruka. Wyglądała jakby czegoś żałowała.
- Rima chciałabym Cię przeprosić za to, że ciągle mówimy o tym jak może być Ci ciężko po utracie  Shiki'ego - Powiedziała i odrazu odeszła.
- Nie wiem po co jej to było - Odezwała się nagle pomarańczowowłosa. - Ale przynajmniej przestaną o tym mówić. - Tylko zobaczyłem jak pada na łóżko. Usiadłem obok niej i dotknąłem jej ręki w której trzymała Pocky. Spojrzała na mnie zmęczonym wzrokiem.
- Prześpij się, potem porozmawiamy - Puściłem jej rękę i wyszłem z jej pokoju. Udałem się na dół, gdyż usłyszałem szepty.
- Ruka, Rima dalej myśli, że Shiki został zamordowany ? - Spytał ją blondyn. Zaciekawiło mnie to co mają do powiedzenia.
- Raczej tak, słyszałam, że z kimś rozmawia. Myślicie, że stało się coś z jej psychiką ? - Spytała poważnym tonem - Myślę, że nie powinna pracować już jako modelka. - Po tych słowach Ruki wyciągnąłem kartkę z kieszeni i zacząłem pisać na niej pewne słowa. Po chwili rzuciłem ją na stół. Wszyscy zaczęli się rozglądać.
- Aidou weź tą kartkę i przeczytaj. - Odezwał się Kuran chłodnym głosem. Blondyn wziął kartkę ze stołu i zaczął czytać.
"Rima nie ma nic z psychiką, jest całkowicie zdrowa i to od niej zależy czy dalej będzie pracować jako modelka i sądzę, że to Rido stał za moim MORDERSTWEM.
Senri Shiki"
Od  razu udałem się do swojego pokoju żeby coś sprawdzić.

                                                        *        *        *

Obudziłam się w środku nocy i nie czułam obecności Shiki'ego. Poszłam do łazienki żeby się ogarnąć. Po kilkunastu minutach wyszłam z pokoju. Gdy zeszłam na dół nikogo nie zastałam lecz wiedziałam, że ONI tu byli. Wyszłam z akademika po to by odetchnąć trochę świeżym powietrzem. Miałam przy sobie paczkę Pocky na wszelki wypadek gdyby nagle się pojawił ON. Szłam nigdzie się nie śpiesząc. W pracy miałam wolne więc mogłam zacząć tryb nocnego życia. Gdy tak pracowałam popołudniami zaczęłam czuć się jak człowiek, ponieważ prowadziłam ich tryb życia. Rano wstajemy, wieczorem kładziemy się spać, ale od teraz to się zmieni.

                                                      *          *          *

Gdy wszedłem do swojego pokoju zobaczyłem piasek na swoim łóżku. Zacząłem w nim szperać. I w końcu znalazłem małą buteleczkę pustą w środku. Pewnie Rido użył tego aby mnie zabić, tylko po co mu moja śmierć ? Odrazu dałem się do pomarańczowowłosej wampirzycy lecz jej nie zastałem w pokoju. Szybko wybiegłem z akademika i od razu ją zauważyłem. Szła wolnym krokiem przed siebie. Podszedłem do niej i chwyciłem jej rękę w której trzymała Pocky.

                                                     *          *          *

Poczułem jego obecność. Po chwili pojawił się obok mnie.
- Usiądźmy gdzieś... - Powiedział zaprowadzając mnie do pobliskiej ławki.
- Odkryłeś coś ? - Spytałam jak zobaczyłam tylko jego minę.
- Rido coś włożył mi do ciała - W tym samym momencie wyciągnął jakąś buteleczkę. - Sądzę, że była tam jakaś trucizna przeciwko wampirom. Tylko ciągle się zastanawiam po co mu moja śmierć. Przecież on nic z tego nie ma. I jeszcze teraz udało mi się z Tobą porozmawiać, dzięki paczki Pocky. - Słuchałam jego słów z uwagą.
- Powiesz o tym innym, czy zostawisz to między nami ? - Spytałam po czym wzięłam głęboki wdech.
- Powiem o tym tylko Kaname. Nie chcę w to mieszać innych - Powiedział pewnym głosem wampir. Siedzieliśmy jeszcze chwilę dopóki nie usłyszeliśmy, że ktoś idzie. Senri puścił moją rękę, a ja podniosłam się z ławki i ruszyłam przed siebie nie zastanawiając się dłużej kto idzie. Po kilkunastu minutach wróciłam do akademika. Szybko udałam się do swojego pokoju w nadziei, że nikogo nie spotkam. Na mój pech przed moimi drzwiami musiała stać Ruka.
- Rima masz kontakt z Shiki'm, prawda ? - Spytała poważnym tonem.
- A co Ci do tego ? - Zirytowana ominęłam ją i weszłam do swojego pokoju i od razu zamknęłam drzwi na klucz. Poszłam do łazienki. Szybko załatwiłam wszystkie sprawy i poszłam spać.

                                                      *           *           *

Chodziłem do rana po terenie akademika. Gdy tylko zaświtało udałem się do środka.  Po wejściu udałem się do pokoju pomarańczowowłosej. Gdy wszedłem ona spała. Usiadłem na krawędzi łóżka i zacząłem patrzeć się na nią jak na jakiś obrazek. Po kilku godzinach obudziła się Rima. Chwyciła paczkę Pocky, więc i ja uczyniłem to samo.

                                                      *           *          *

- Shiki, jesteś tu ? - Spytałam nie będąc pewnia czy jest.
- Tak jestem - Odrazu usłyszłam znajomy głos. Odwróciłam się w stronę skąd dobiegał głos lecz nikogo nie widziałam.
- Nie widzę Cię - Powiedziałam dość szybko.
- Ciekawe dlacz..... - Jego głos nagle się urwał. Nagle do mojego pokoju wszedł Rido . Szybko wstałam i byłam gotowa na jego atak. Gdy miał zamiar mnie zaatakować obraz stał się czarny. Nie wiedziałam co się dzieję.
                                                 

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Rodział 1

Rozdział 1 - Być Duchem

Obudzłem sie około godziny 16. Spojrzałem przez okno i widziałem jak słońce powoli porusza się za horyząt. Po kilkunastu minutach zwlokłem się z łóżka i udałem się do łazieni ay się odświeżyć.Przed godziną 17 wyszedłem z pokoju i udałem się do pokoju pomarańczowowłosej. Bez pukania wszedłem do pomieszczenia i zastałem ją jak ubiera marynarkę mundurka.
- Wiesz, że się puka zanim się wejdzie ? - Spytała retorycznie Rima odwracając się w moim kierunku. Nic nie powiedziałem tylko podszedłem do nocnej szafki i wyciągnąłem paczke Pocky. Otworzyłam pudełko, wyciągnąłem pałeczke i podałem jej.

                                                        *        *        *

Wziełam pałeczke odrazu do ust. Więłam dwie wstążki, które leżały na biurku i związałam włosy w dwa kucyki. Posiedzieliśmy w ciszy kilka minut i zeszliśmy na dół. W drodze na dól widzieliśmy Rukę dumnie kroczącą za Kaname. Po otworzeniu bramy słyszeliśmy ylko krzyk czennic klasy dziennej. Nawet znalazło się kilku chłopaków. Najbardziej dawał się we znaki pewien okularnik. O ile się nie myle to jest przewodniczący klasy prefektów.
- Z dani na dzień one są coraz bardziej głośne - Odezwał się nagle wampir.
- Tak, masz rację - Odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Po wejściu do klasy zajeliśmy swoje miejsca. Gdy staneliśmy obok ławek zobaczyłam u Shiki'ego w marynarce jakąś kartke.
- Co to ? - Zapytałam wyciągając kartke z jego marynarki - "Czy pójdziesz ze mną na bal?" - Przeczytałam słowa z kartki i spojrzłam na wampira zaciekawiona jego reakcją.
-Nie chcę tego, Rima weź sobie - Odpowiedział wzdychając. To było do przwidzenia. Nigdy nie interosowały nas bale ani inne przyjęcia. Po chwili do klasy wszedł nauczyciel.

                                                        *        *        *

Nauczyciel wszedł do klasy, a my zajęliśmy swoje miejsca. Kątem oka zauważyłem jak Rima wyrywa kawałek kartki z zeszytu i zaczęła coś na niej pisać. Po chwili kartka znalazła się na moim zeszycie.
"Chcę Ci się iść na bal?" przeczytałem słowa z kartki w myślach i odpisałem: "Nie, ale trzeba iść". Po lekcjach, które ciągnęly mi się niemiłosiernie długoposzedłem do akademika i udiadłem tam na kanapie. Po kilku minutach dołączyła się do mnie moja przyjaciółka. Siedzieliśmy nie odzywająć się do siebie. Cisza nam w zupełności wystarczyła.
- Shiki - Odezwała się nagle wampirzyca - Trzeba iść się szykować na bal - Odrazu wstałem z kanapy i udałem się do pokoju. Po 2 godzinach Rima weszła do mojego pokoju, a ja w tym momenci męczyłam się z krawatem.

                                                      *        *        *

Podeszłam do niego i zauważyłam jak usiłuje zawiązać krawat.
- Daj mi to - Powedziałam chwytając krawat. Zaczęłam wiżazć krawat, a wampir spojrzał w inną stronę.
- Dziękuję - Powiedział i poczochrał mnie po głowie.Gdy zeszliśmy na dól wsyzscy już byli.
- Wszyscy już są ? - Spytał Kaname gdy nas zobaczył na schodach - Wygląda na to, że tak - Powidział po chwili. Wszyscy wyszliśmy z akademika i opuściliśmy teren szkoły. Takuma i Kaname pojechali innym samochodem, a my natomiast pojechaliśmy limuzyną. Po ponad 30 minutach jazdy dojechaliśmy pod posiadłość Aidou. Blondyn nigdy się nie cieszył z bankietów jakie organizowała jego rodzina.Po 20 minutach byliśmy na sali balowej. Wszyscy ruszyli na parkiet tylko ja i Shikie nie mieliśmy zamiaru się ruszać z miejsca. Po jakimś czasie podszedł do nas Takuma.
- A wy czemu nie wychodzicie na parkiet ? - Spyał jak zwykle z uśmiechem na twarzy.
- Nie chce nam się - Powiedział szybko wampir zanim otworzyłam buzię. Takuma odszedł, a my dalej staliśmy przy ścianie. Bal skończył sie około godziny 6 rano. Przez ten cały bal zatańczyliśmy jeden raz. Nie przeszkadzało mi to wystarczyła mi tylko jego obecność. Po wejściu do pokoju rzuciłam sie na łóżko.

                                                      *        *        *

Po wyjścu z łazienki i przebraniu się w normalne ciuchy postanowiłem udać się do Rimy. Zapukałem kilka razy lecz nic nie usłyszłem ani nikt nie otworzył drzwi. Chciałem wejść ale drzwi były zamknięte. Postanowiłem zejść na dól. Tam czekałem sam nie wiem na co. Po jakimś czasie na dół  zszedł Aidou.
- Shiki, a Ty co tu robisz ? - Spytał zaskoczony.
- O to samo mógłbym zapytać Ciebie - Powiedziałem wstając z kanapy - Albo lepiej nie mów - Szybko dodałem widząć jak Aidou otwiera buzię. Poszedłem do pokoju i odrazu się położyłem. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Obudziłem sie przy drzwiach akademika. Gdy wszedłem do środka nikt na mnie nie zwrócił uwagi. Wszyscy ze sobą rozmawaili i zachowywali sie jakbyy mnie nie było. Zacząłem szukać mojej wampirzycy. Zauważyłem ją. Stała na schodach i rozmwaiała z Takumim. Podszedłem do nich lecz oni zachowywali się jakby mnie nie było. Zacząłem się do nich odzywać lecz bez najmniejszego skutku. Wyszedłem z akademikai udałem się na spacer. Po kilkunastu minutach przyszła Rima.
- Shiki - Wypowiedziała moje nazwisko łamiącym się głosem. zybko odwróciłem sie w jej stronę.
- Co się stało ? - Sptałem, a wampirzyca zaczęła isć w moją tronę i po prostu mnie mineła. Ciągle słyszałem jej szloch o nie rozumiałem dlaczego płaczę. Po chwili zauważyłem, że czemuś się przygląda. Stanąłem obok niej i zwróciłem wzrok na to co patrzyła. Jestem w szoku. To był mój nagrobek. Nie wiem co się stało.
- Shiki ja wiem, że Ty jesteś orzy mnie - Powiedziała nagle Rima.

                                                   *        *        *

Ja czułam, że on jest przy mnie. Nagle poczułam coś na ramieniu. To napewno był on. Po kilku minutach wróciłam do akademika. Gdy weszłam do pomieszczenia wszyscy na mnie popatrzeli wzrokiem w stylu "Wiem gdzie byłaś". Szybko udałam się do swojego pokoju i rzuciłam sie na łóżko. Ciągle czułam, że on jest przy mnie. Po jakimś czasie poszłam do łazienki sie odieżyć. Wiem, że Shiki sznował moją prywatnośćwieć nie pójdzie tam ze mną. Po skończonej kąpieli wysuszyłam włosy, ubrałam normalne ciuchy i zeszłam na dól, gdzie zastałam Rukę.
- Rima jak się czujesz ? - Spytała nagle Ruka. Po śmierci Shiki'ego nagle wszyscy stali się da mniemili.
- Nic mi nie jest ... ile razy mam wam to jeszcze powtarzać - Powiedział poirytowana tym wszystkim. Wyszłam z akademika, opuściłam teran szkoły i udałam się nadługi psacer do parku. Myślałam o tym co sie stało. Mam ochptę rozerwać osobę, która zabiła mi najbliższą osobę. Do akademika wróciłam gdzieś nad ranem.Odrazu udałam się do pokoju. Wyciągnełam z szafki Pocky i zaczęłam je jeść.
- To już nie jest ten sam samk - Powiedziałam do siebie, bo już nie miałam do kogo.
Nagle poczuła jak ktoś we mnie rzuca papierkiem. Wzięłam papierek do ręki i rozwinęłam go. "Co mi się konkretnie stało ? Senri... możesz mówić wszystko słyszę"
- Ktoś Cię zamordował jakiś tydzień temu. Nagle zauważyłam jak Senri podaje mi kolejną kartkę. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam jej zawartość: "nie mogę opuścić terenu szkoły... więc jak wsyzłaś nie mogłem z Tobą iść"
- Nie musisz się o mnie martwić, potrafię o siebie zadbać - Powiedziałam bezwładnie kładąc się na łózko.Wzięłam do ręki pocky, które leżało obok mnie. Przyglądałam się opakowaniu i zamknęłam oczy.
- Shiki, chcesz ? - Spytałam podnosząc paczkę do góry.
- Chętnie - nagle usłyszłam znajomy głos. Otworzyłam oczy i zauważyłam jak na krawędzi łózka siedzi mój wampir. Zaczęły mi lecieć łzy, ale to były zły szczęscia, że mogę go znowu zobaczyć.
- Shiki nie puszczać Pocky inaczej nie będę Cię widzieć ani słyszeć ....


No i dało radę ogarnąć się z tym dzisiaj ;D