poniedziałek, 3 grudnia 2012

Rodział 1

Rozdział 1 - Być Duchem

Obudzłem sie około godziny 16. Spojrzałem przez okno i widziałem jak słońce powoli porusza się za horyząt. Po kilkunastu minutach zwlokłem się z łóżka i udałem się do łazieni ay się odświeżyć.Przed godziną 17 wyszedłem z pokoju i udałem się do pokoju pomarańczowowłosej. Bez pukania wszedłem do pomieszczenia i zastałem ją jak ubiera marynarkę mundurka.
- Wiesz, że się puka zanim się wejdzie ? - Spytała retorycznie Rima odwracając się w moim kierunku. Nic nie powiedziałem tylko podszedłem do nocnej szafki i wyciągnąłem paczke Pocky. Otworzyłam pudełko, wyciągnąłem pałeczke i podałem jej.

                                                        *        *        *

Wziełam pałeczke odrazu do ust. Więłam dwie wstążki, które leżały na biurku i związałam włosy w dwa kucyki. Posiedzieliśmy w ciszy kilka minut i zeszliśmy na dół. W drodze na dól widzieliśmy Rukę dumnie kroczącą za Kaname. Po otworzeniu bramy słyszeliśmy ylko krzyk czennic klasy dziennej. Nawet znalazło się kilku chłopaków. Najbardziej dawał się we znaki pewien okularnik. O ile się nie myle to jest przewodniczący klasy prefektów.
- Z dani na dzień one są coraz bardziej głośne - Odezwał się nagle wampir.
- Tak, masz rację - Odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Po wejściu do klasy zajeliśmy swoje miejsca. Gdy staneliśmy obok ławek zobaczyłam u Shiki'ego w marynarce jakąś kartke.
- Co to ? - Zapytałam wyciągając kartke z jego marynarki - "Czy pójdziesz ze mną na bal?" - Przeczytałam słowa z kartki i spojrzłam na wampira zaciekawiona jego reakcją.
-Nie chcę tego, Rima weź sobie - Odpowiedział wzdychając. To było do przwidzenia. Nigdy nie interosowały nas bale ani inne przyjęcia. Po chwili do klasy wszedł nauczyciel.

                                                        *        *        *

Nauczyciel wszedł do klasy, a my zajęliśmy swoje miejsca. Kątem oka zauważyłem jak Rima wyrywa kawałek kartki z zeszytu i zaczęła coś na niej pisać. Po chwili kartka znalazła się na moim zeszycie.
"Chcę Ci się iść na bal?" przeczytałem słowa z kartki w myślach i odpisałem: "Nie, ale trzeba iść". Po lekcjach, które ciągnęly mi się niemiłosiernie długoposzedłem do akademika i udiadłem tam na kanapie. Po kilku minutach dołączyła się do mnie moja przyjaciółka. Siedzieliśmy nie odzywająć się do siebie. Cisza nam w zupełności wystarczyła.
- Shiki - Odezwała się nagle wampirzyca - Trzeba iść się szykować na bal - Odrazu wstałem z kanapy i udałem się do pokoju. Po 2 godzinach Rima weszła do mojego pokoju, a ja w tym momenci męczyłam się z krawatem.

                                                      *        *        *

Podeszłam do niego i zauważyłam jak usiłuje zawiązać krawat.
- Daj mi to - Powedziałam chwytając krawat. Zaczęłam wiżazć krawat, a wampir spojrzał w inną stronę.
- Dziękuję - Powiedział i poczochrał mnie po głowie.Gdy zeszliśmy na dól wsyzscy już byli.
- Wszyscy już są ? - Spytał Kaname gdy nas zobaczył na schodach - Wygląda na to, że tak - Powidział po chwili. Wszyscy wyszliśmy z akademika i opuściliśmy teren szkoły. Takuma i Kaname pojechali innym samochodem, a my natomiast pojechaliśmy limuzyną. Po ponad 30 minutach jazdy dojechaliśmy pod posiadłość Aidou. Blondyn nigdy się nie cieszył z bankietów jakie organizowała jego rodzina.Po 20 minutach byliśmy na sali balowej. Wszyscy ruszyli na parkiet tylko ja i Shikie nie mieliśmy zamiaru się ruszać z miejsca. Po jakimś czasie podszedł do nas Takuma.
- A wy czemu nie wychodzicie na parkiet ? - Spyał jak zwykle z uśmiechem na twarzy.
- Nie chce nam się - Powiedział szybko wampir zanim otworzyłam buzię. Takuma odszedł, a my dalej staliśmy przy ścianie. Bal skończył sie około godziny 6 rano. Przez ten cały bal zatańczyliśmy jeden raz. Nie przeszkadzało mi to wystarczyła mi tylko jego obecność. Po wejściu do pokoju rzuciłam sie na łóżko.

                                                      *        *        *

Po wyjścu z łazienki i przebraniu się w normalne ciuchy postanowiłem udać się do Rimy. Zapukałem kilka razy lecz nic nie usłyszłem ani nikt nie otworzył drzwi. Chciałem wejść ale drzwi były zamknięte. Postanowiłem zejść na dól. Tam czekałem sam nie wiem na co. Po jakimś czasie na dół  zszedł Aidou.
- Shiki, a Ty co tu robisz ? - Spytał zaskoczony.
- O to samo mógłbym zapytać Ciebie - Powiedziałem wstając z kanapy - Albo lepiej nie mów - Szybko dodałem widząć jak Aidou otwiera buzię. Poszedłem do pokoju i odrazu się położyłem. Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Obudziłem sie przy drzwiach akademika. Gdy wszedłem do środka nikt na mnie nie zwrócił uwagi. Wszyscy ze sobą rozmawaili i zachowywali sie jakbyy mnie nie było. Zacząłem szukać mojej wampirzycy. Zauważyłem ją. Stała na schodach i rozmwaiała z Takumim. Podszedłem do nich lecz oni zachowywali się jakby mnie nie było. Zacząłem się do nich odzywać lecz bez najmniejszego skutku. Wyszedłem z akademikai udałem się na spacer. Po kilkunastu minutach przyszła Rima.
- Shiki - Wypowiedziała moje nazwisko łamiącym się głosem. zybko odwróciłem sie w jej stronę.
- Co się stało ? - Sptałem, a wampirzyca zaczęła isć w moją tronę i po prostu mnie mineła. Ciągle słyszałem jej szloch o nie rozumiałem dlaczego płaczę. Po chwili zauważyłem, że czemuś się przygląda. Stanąłem obok niej i zwróciłem wzrok na to co patrzyła. Jestem w szoku. To był mój nagrobek. Nie wiem co się stało.
- Shiki ja wiem, że Ty jesteś orzy mnie - Powiedziała nagle Rima.

                                                   *        *        *

Ja czułam, że on jest przy mnie. Nagle poczułam coś na ramieniu. To napewno był on. Po kilku minutach wróciłam do akademika. Gdy weszłam do pomieszczenia wszyscy na mnie popatrzeli wzrokiem w stylu "Wiem gdzie byłaś". Szybko udałam się do swojego pokoju i rzuciłam sie na łóżko. Ciągle czułam, że on jest przy mnie. Po jakimś czasie poszłam do łazienki sie odieżyć. Wiem, że Shiki sznował moją prywatnośćwieć nie pójdzie tam ze mną. Po skończonej kąpieli wysuszyłam włosy, ubrałam normalne ciuchy i zeszłam na dól, gdzie zastałam Rukę.
- Rima jak się czujesz ? - Spytała nagle Ruka. Po śmierci Shiki'ego nagle wszyscy stali się da mniemili.
- Nic mi nie jest ... ile razy mam wam to jeszcze powtarzać - Powiedział poirytowana tym wszystkim. Wyszłam z akademika, opuściłam teran szkoły i udałam się nadługi psacer do parku. Myślałam o tym co sie stało. Mam ochptę rozerwać osobę, która zabiła mi najbliższą osobę. Do akademika wróciłam gdzieś nad ranem.Odrazu udałam się do pokoju. Wyciągnełam z szafki Pocky i zaczęłam je jeść.
- To już nie jest ten sam samk - Powiedziałam do siebie, bo już nie miałam do kogo.
Nagle poczuła jak ktoś we mnie rzuca papierkiem. Wzięłam papierek do ręki i rozwinęłam go. "Co mi się konkretnie stało ? Senri... możesz mówić wszystko słyszę"
- Ktoś Cię zamordował jakiś tydzień temu. Nagle zauważyłam jak Senri podaje mi kolejną kartkę. Wzięłam ją do ręki i przeczytałam jej zawartość: "nie mogę opuścić terenu szkoły... więc jak wsyzłaś nie mogłem z Tobą iść"
- Nie musisz się o mnie martwić, potrafię o siebie zadbać - Powiedziałam bezwładnie kładąc się na łózko.Wzięłam do ręki pocky, które leżało obok mnie. Przyglądałam się opakowaniu i zamknęłam oczy.
- Shiki, chcesz ? - Spytałam podnosząc paczkę do góry.
- Chętnie - nagle usłyszłam znajomy głos. Otworzyłam oczy i zauważyłam jak na krawędzi łózka siedzi mój wampir. Zaczęły mi lecieć łzy, ale to były zły szczęscia, że mogę go znowu zobaczyć.
- Shiki nie puszczać Pocky inaczej nie będę Cię widzieć ani słyszeć ....


No i dało radę ogarnąć się z tym dzisiaj ;D